Zespół Szkolno-Przedszkolny
- Szkoła Podstawowa Nr 3 im. Marii Dąbrowskiej
- Przedszkole Samorządowe w Reszlu

Jesteś tu: strona główna < Oświata < Wycieczka do Pragi ⁄

Oświata

Wycieczka do Pragi

28 maja 2019 roku uczniowie klas 7 a, 7 b oraz 3 b i jeden uczeń klasy 3a gimnazjum wyruszyli na czterodniową wycieczkę do Pragi, Ardspach, Książa i Wrocławia. Pierwszy dzień minął w drodze, mimo to było wesoło, nikt się nie rozchorował ani nie narzekał. Młodzież podziwiała widoki za oknem – przejeżdżając Mostem Gdańskim przez Warszawę zachwycaliśmy się widokiem Starego Miasta. Minęliśmy Powązki. Niektórzy po raz pierwszy zobaczyli charakterystyczny gmach Pałacu Kultury i Nauki oraz Muzeum Powstania Warszawskiego. To było preludium do tego, co czekało nas wieczorem. Panorama stolicy Czech ukazała nam się jeszcze za dnia. Jej ogrom zaskoczył wszystkich. Zanim dotarliśmy na miejsce, zapadł zmrok, a nam wydawało się, że światła miasta mrugały do nas wesoło. Drugiego dnia wyruszyliśmy na zwiedzanie Pragi. Najpierw był spacer z pilotem naszej wycieczki, panem Pawłem, który pokazał nam panoramę miasta i przedstawił plan zwiedzania. Później oddał nas pod skrzydła przewodniczki, pani Ewy, która bardzo interesująco opowiadała o ,,cudach” miasta. Najpierw zobaczyliśmy jeden z największych i najbardziej znanych elementów architektonicznych stolicy Czech, czyli most Karola na rzece Wełtawie. Wybudowany został w stylu gotyckim. Ma on prawie 516 m długości i około 9,5 m szerokości. Powstawać zaczął w 1357 roku za panowania cesarza Karola IV na miejscu zniszczonego w czasie powodzi mostu Judyty. Przez wiele lat zdobiono go różnymi rzeźbami, najczęściej przedstawiającymi świętych. My na dłużej zatrzymaliśmy się przy rzeźbie św. Jana Nepomucena, którego wizerunki spotkaliśmy w Pradze jeszcze wiele razy. Każdy musiał dotknąć figury, gdyż zgodnie z miejscową legendą ma to nam zapewnić szczęście i pomóc spełnić najskrytsze marzenie. Po drugiej stronie mostu czekały na nas słynne Hradczany, ,,królewska” dzielnica na zachodnim, wysokim brzegu Wełtawy. Tam zwiedziliśmy budowaną niemalże przez sześćset lat katedrę św. Wita. Jej monumentalna bryła dominuje nad panoramą miasta. Świątynia ta zaliczana jest do największych i najpiękniejszych gotyckich katedr w Europie. Pani Ewa opowiadała nam o przechowywanych w niej klejnotach koronacyjnych oraz o grobowcach królewskich w podziemiach. Rozmiary katedry są naprawdę imponujące! Zapamiętaliśmy, że gotycka wieża południowa wznosi się na 96 metrów, a długość katedry to 124 metry. Katedra nazywana jest arcydziełem gotyku, gdyż ozdobiona jest licznymi witrażami, przez które wpadające promienie słoneczne nadają wnętrzu świątyni niezwykłego, tajemniczego wyglądu. Kolosalne wrażenie zrobiła na nas rozeta Stworzenie Świata – witraż o 100 metrowej powierzchni, stworzony z ponad 27 tysięcy kolorowych, szklanych elementów. Ponadto nawę główną otacza 21 kaplic, a ściany Kaplicy św. Wacława ozdobione są szlachetnymi kamieniami (podobno jest ich 1300 sztuk!). Naszą uwagę przykuł grobowiec św. Nepomucena, który został wykonany z czystego srebra. Wychodziliśmy urzeczeni, oczarowani i nieco zadumani nad potęgą ludzkich możliwości. Katedra św. Wita to cud architektury stworzony przez człowieka! Udaliśmy się na legendarną Złotą Uliczkę, na którą składa się szereg maleńkich, kolorowych domków. Niegdyś mieszkali tu strzelcy zamkowi, później rzemieślnicy i handlarze. Wśród rzemieślników byli m.in. złotnicy, stąd jej nazwa Zlatnicka. Jedną z ciekawostek, które zdradziła nam pani Ewa, jest to, że w kamieniczce pod numerem 22 mieszkał pisarz Franz Kafka. To właśnie tu napisał sześć opowiadań. Nad domami Złotej Uliczki wiedzie korytarz obronny, który łączy domek nr 20 z głównym więzieniem zamku Białą Wieżą, gdzie znajdowało się więzienie i katownia. Namiastkę klimatu średniowiecznej katowni daje ekspozycja udostępniona zwiedzającym, wśród których nie zabrakło i nas z panią Sylwią na czele. Po wielogodzinnym zwiedzaniu udaliśmy się na obiad czy jak kto woli obiadokolację. Kto domyśli się, co podano nam na drugie danie? Tak, tak, czeskie danie narodowe – słynne knedliczki. Co do smaku knedliczków zdania były podzielone, jednak zjedliśmy wszystko co do okruszka, ponieważ apetyty mieliśmy wilcze. Później otrzymaliśmy jeszcze pół godziny na zakup pamiątek i trzeba było się pożegnać z piękną Pragą. Następnego dnia wyruszyliśmy do Ardszpach , do Skalnego Miasta. Nasz przewodnik, pan Paweł przygotowywał nas do spotkania z cudami natury, o jakich nie mieliśmy pojęcia. Dowiedzieliśmy się m.in., że przez długie lata wiedza o Skalnym Mieście była stosunkowo niewielka. Okoliczni mieszkańcy szukali w nich schronienia przed niebezpieczeństwami w czasach wojny. Dopiero około 1700 roku zaczęli przybywać tu pionierzy taternictwa. W roku 1824 wśród skał wybuchł wielki pożar, który trwał kilka tygodni i zniszczył prawie całą roślinność leśną. Dopiero wówczas skalne labirynty stały się bardziej dostępne, a właściciele tych ziem rozpoczęli budowę szlaków turystycznych. Zachęceni przez przewodnika ruszyliśmy na trasę. Razem dotarliśmy do zalanego kamieniołomu, który nas urzekł. Rozpoczęliśmy sesję zdjęciową, chcieliśmy uwiecznić każdy centymetr, bo tu zachwyciło nas wszystko! Zewsząd słychać było westchnienia i okrzyki zachwytu. Tu się rozdzieliliśmy i każdy z nas rozpoczął wędrówkę własnym tempem. Niektórzy przeszli trasę aż dwa razy. Każda ze skał ma swoją nazwę, choć przewodnik zachęcił nas do nadawania im własnych nazw w zależności od wyobraźni i pomysłowości. Widzieliśmy m.in. Dzban, Głowę Cukru, Bramę Gotycką – polecił ją wybudować wraz z całą siecią chodników turystycznych, mostów, kładek i schodów – Ludwik Karel Nadhemy w 1839 roku. Tutaj wtedy znajdowało się pierwsze wejście w skały. Okolice Bramy Gotyckiej są pięknym przykładem środowiska, w którym występują mchy i paprocie. Za Bramą Gotycką czekały na nas: Słoniowy Rynek, Ząb, Diabelski Most, Wieża Elżbiety, Gromowy Kamień, dalej Mały wodospad, a przed nim popiersie Johanna Wolfganga Goethego z tablicą pamiątkową – dokumentującą odwiedziny poety w Skałach Ardszpaskich, 31 sierpnia 1790 roku. Stamtąd pobiegliśmy do Wielkiego wodospadu, woda spada tam między skały z wysokości 16. metrów. Niektórzy z nas powędrowali jeszcze wyżej do skalnego jeziorka, inni odpoczywali przez chwilę słuchając huku wodospadu. W jednym z punktów szlaku otworzył się przed nami jeden z najpiękniejszych widoków na Starościnę, Starostę, a jeszcze bardziej w prawo na masyw Szczepańskiej Korony. Tuż przy wyjściu znajduje się miejsce zwane Echo, gdzie dawniej dla zabawiania turystów grano na waltorniach i strzelano z moździerza. Huk wystrzału podobno siedem razy wracał odbity od ścian Krzyżowego Wierchu. Nam i bez tych dodatkowych atrakcji huczało w głowach od nadmiaru wrażeń! Później krótka droga na nocleg do Kudowy. Tam mili gospodarze w gościńcu Solan zostawili nam do dyspozycji cały dom i plac zabaw. Myśleliśmy, że w ,,zieloną noc” będziemy szaleć do rana i nie damy zmrużyć oka opiekunom, jednak chyba nikt z nas nie doczekał północy. Świeże górskie powietrze, nadmiar wrażeń i zmęczenie wzięły górę. Spaliśmy jak susły. Następnego i niestety ostatniego dnia naszej wycieczki wyruszyliśmy do Wałbrzycha, do zamku Książ. Piękno tej budowli i otaczającego ją Książańskiego Parku Krajobrazowego zapiera dech w piersiach. Zamek znajduje się na Szlaku Zamków Piastowskich i jest trzecim co do wielkości zamkiem w Polsce po Malborku i Zamku Królewskim na Wawelu. W zamku zostaliśmy podzieleni na dwie mniejsze grupy i pod kierunkiem przewodników udaliśmy się na zwiedzanie. Poznaliśmy historię zamku i jego mieszkańców, ostatnich właścicieli, Hochbergów. Obiecaliśmy sobie wrócić tu, bo naprawdę warto. Niestety, czas naglił, a na nas czekał Wrocław, kolejne przecudne miasto na trasie naszej wycieczki. Czasu było mało, a przed nami daleka droga, więc pan Paweł pokazał nam Wrocław w pigułce: Ostrów Tumski, Rynek – jedną z najpiękniejszych w Polsce Starówek, Bibliotekę Ossolińskich, budynki uniwersyteckie (niektórzy z nas już planują tu studia!) oraz kościół św. Wojciecha. W drodze na obiad minęliśmy Muzeum ,,Pana Tadeusza”w Kamienicy pod Złotym Słońcem czy dwie kamieniczki nazwane przez studentów Jasiem i Małgosią. Oczywiście przewodnik prowadził nas tak, żebyśmy mogli szukać krasnali, wszak inna nazwa Wrocławia to Miasto Krasnali. Widzieliśmy też Sky Tower, najwyższy budynek biurowo-mieszkalny. Zrobił na nas wrażenie! Po obiedzie, z którego nawet nasza kochana weganka Misia była zadowolona, wyruszyliśmy w drogę powrotną. Uważamy, że nasza wycieczka była naprawdę udana. Uczniowie z klas siódmych już planują następną, a opiekunki tej grupy zastanawiają się, co zrobić, aby trzecioklasiści powtórzyli klasę ( ), gdyż wyjazd w takim składzie gwarantuje udaną wycieczkę. Brawo My! Brawo Wy!

opublikowano: 2019-06-06, © Organizatorzy,

ostatnie artykuły z tego działu:

fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy
fot. Organizatorzy